Powrót do sprawności po udarze mózgu to proces, który całkowicie odmienia codzienne funkcjonowanie pacjenta i jego najbliższych. Równie ważne jak fizjoterapeutyczna praca z deficytami, są odporność psychiczna, przystosowanie otoczenia domowego i… regularny trening.
Udar mózgu często kojarzony jest z nagłym problemem medycznym, który rozwiązuje się na oddziale szpitalnym. Rzeczywistość osób dotkniętych tym schorzeniem bywa jednak znacznie bardziej skomplikowana. Pacjenci po udarze zmagają się z ogromnymi barierami – zarówno fizycznymi, jak i psychologicznymi.
– Zanim chory doczeka się na państwową, systemową rehabilitację, kluczowe znaczenie ma to, co wydarzy się w jego własnym domu – przekonuje Natalia Tomska, fizjoterapeutka Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego.
Każdy chory mierzy się z czymś innym
Rehabilitacja poudarowa nie jest procesem uniwersalnym. Każdy pacjent mierzy się z innymi deficytami ruchowymi, dlatego program terapeutyczny musi być szyty na miarę. Celem nadrzędnym staje się przywrócenie tzw. czynności ADL (ang. Activities of Daily Living), czyli podstawowych umiejętności życiowych. Mowa tu o tak prozaicznych sprawach, jak samodzielne umycie się, ugotowanie posiłku, ubranie ubrań, które nie będą uciskać ciała, czy bezpieczne pokonanie progów we własnym mieszkaniu.
Równie ważna jest nauka wykorzystywania ciała na nowo. Nawet jeśli uszkodzona kończyna nie odzyska pełnej sprawności, może zyskać nową, pożyteczną funkcję.
Natalia Tomska podkreśla, że w pracy z chorymi bardzo ważne jest, by oni sami określali konkretne cele, które chcą osiągnąć i które są dla nich ważne na dany moment.
– Jeżeli ich nie ma w tym momencie z powodu trudności i choroby, to wtedy szukamy ich, rozmawiamy z nimi tak, aby nadać te cele, te bliskie i te dalekie cele, co chcą dzisiaj osiągnąć, ale też co chcą za tydzień i bądź za parę lat po to, aby mógł nadać sobie faktycznie jakiś kierunek ruchu – mówi Natalia Tomska. – Mieć też świadomość, że może się wiele zmienić w ich funkcjonowaniu na lepsze, ale może też ten pacjent zostać w tym miejscu dzieje, ale nauczy się wykorzystywać swoje dysfunkcyjne części ciała na ten pozytywny element, który może być, może przetrzyma na mnie jakąś szklankę wody czy butelkę, którą będzie można odkręcić. Ona nie musi być pełni funkcjonalna, ale możemy nauczyć się w funkcji nowej funkcji tej kończyny.
Zmiany w domu i wsparcie bliskich
Kolejny fundamentalny krok na drodze do bezpiecznej rekonwalescencji, to przystosowanie przestrzeni życiowej. Eksperci zalecają likwidację barier architektonicznych: usuwanie dywanów (które dla osób mających problem z unoszeniem nóg stanowią śmiertelne zagrożenie potknięciem) oraz wyposażenie łazienki w niedrogie pomoce, takie jak specjalne krzesełka prysznicowe czy nawannowe.
Równie wielkim wyzwaniem jest psychika. Strach i wstyd przed nagłą niepełnosprawnością sprawiają, że wielu pacjentów izoluje się od świata. Rola rodziny, przyjaciół, a nawet życzliwych sąsiadów jest nie do przecenienia. Co ważne, wsparcia psychologicznego potrzebuje nie tylko sam chory, ale całe jego otoczenie.
– Wsparcie psychologiczne jest niezbędne dla całej rodziny, a nie tylko dla pacjenta. Nie tylko psychologowie są psychologami, ale czasami to my wspieramy ich, tak aby się motywowali do dalszego działania, aby nie zaprzestawali tylko na tym, że choroba się jakaś zdarzyła i oni zostają w tym miejscu, gdzie aktualnie ta choroba ich umieściła – mówi fizjoterapeutka.
Kluczem do wybudzenia chorego z apatii jest wyznaczanie mu realnych celów krótko- i długoterminowych. Może to być chęć wyjścia na ryby, powrót do dawnego hobby czy opieki nad wnukami. Droga ta wymaga jednak ogromnej cierpliwości. Chory musi wejść w rolę sportowca, dla którego codzienny, żmudny trening jest jedynym sposobem na zdobycie „kolejnych podiów”.
Ruch to najskuteczniejszy lek
Wobec alarmujących danych o rosnącej liczbie udarów u osób młodych, kluczowego znaczenia nabiera profilaktyka. W tej materii medycyna pozostaje zgodna: najlepszym, powszechnie dostępnym środkiem zapobiegawczym jest codzienna aktywność fizyczna, której nawyk należy budować już od najmłodszych lat.
– Ruch to, to jest lek. Najlepiej ruszać się codziennie. W różnych intensywnościach wysiłku oczywiście, w zależności od danej osoby. Nie każdy lubi bieganie, czy jeżdżenie na rowerze, ale możemy dobrać aktywność fizyczną o takim stopniu zaawansowania, żeby sprawiała przyjemność – mówi fizjoterapeutka.
Doświadczenia pokazują, że dzieci aktywne fizycznie znacznie chętniej uprawiają sport w dorosłym życiu. Wczesne zaszczepienie miłości do ruchu to najlepsza polisa ubezpieczeniowa na choroby cywilizacyjne, w tym nagłe incydenty naczyniowo-mózgowe, które mogą się przydarzyć w przyszłości.