Koszty rehabilitacji po udarach przerastają możliwości chorych
„System zostawia ich samych sobie”

Koszty rehabilitacji po udarach przerastają możliwości chorych
„System zostawia ich samych sobie”

Rzucenie pracy w korporacji i założenie fundacji pomagającej osobom po udarach mózgu – taką drogę przeszła Agnieszka Dudek, inicjatorka nowej organizacji pozarządowej, która od ubiegłego roku działa na rzecz pacjentów w kryzysie. 

W rozmowie z portalem Neuroaktywacja.pl, Agnieszka Dudek, założycielka Fundacji z Sercem opowiada o lukach w polskiej ochronie zdrowia, ogromnych kosztach prywatnej rehabilitacji oraz wierze w to, że nawet małe działania mogą zmienić rzeczywistość.

Reszta tekstu pod materiałem video

Impuls z sąsiedztwa i decyzja o zmianie życia

Historia fundacji rozpoczęła się od osobistego przełomu i dostrzeżenia palącego problemu w najbliższym otoczeniu. Po wielu latach spędzonych w środowisku korporacyjnym założycielka organizacji zmagała się z głębokim wypaleniem zawodowym. Bezpośrednim bodźcem do przeorganizowania swojego życia stała się sytuacja jej sąsiada Krzysztofa, który po przejściu udaru musiał samodzielnie walczyć o powrót do sprawności. Mimo ogromnego wsparcia ze strony żony, brakowało jakiejkolwiek ustrukturyzowanej pomocy systemowej.

To właśnie wtedy pojawiła się myśl, by stworzyć organizację, która zaopiekuje się pacjentami wypisywanymi ze szpitali. W polskim systemie opieki zdrowotnej moment powrotu do domu po udarze jest dla wielu chorych momentem krytycznym – pozbawieni przewodnictwa medycznego trafiają w próżnię.

Najczęściej tak się staje, że oni po prostu wychodząc ze szpitala, zostają sami sobie zostawieni i de facto zupełnie nie wiedzą, co tak naprawdę dalej powinni robić – mówi Agnieszka Dudek.

Gigantyczne koszty i trudne dylematy medyczne

Młoda fundacja, działająca od ubiegłego roku, stawia sobie za cel nie tylko bezpośrednie wsparcie chorych, ale i szeroką edukację profilaktyczną. Największą barierą w powrocie pacjentów do sprawności okazują się jednak ogromne koszty finansowe. Państwowy system opieki zdrowotnej nie gwarantuje wystarczającej rehabilitacji pohospitalizacyjnej, a ceny w sektorze prywatnym przewyższają możliwości większości Polaków.

Prywatna rehabilitacja to jest w granicach za 2 tygodnie około 20 tysięcy złotych i to trzeba wyjąć z własnych pieniędzy. To, na to nie ma żadnych dofinansowań i niestety, no, jest to koszt, który wielu pacjentów zwyczajnie przerasta – mówi Agnieszka Dudek.

Ze względu na ograniczone fundusze, fundacja – we współpracy z lekarzami – musi wyznaczać priorytety. Do bezpłatnych programów rehabilitacyjnych kwalifikowani są pacjenci, u których intensywny, dwu- lub trzytygodniowy turnus przyniesie największe efekty w odzyskaniu mowy, sprawności kończyn czy samodzielności w podstawowych czynnościach życiowych. Choć taka selekcja bywa trudna moralnie, pozwala efektywnie wykorzystać zgromadzone środki.

Solidarność i wiara w efekt skali

W organizację wydarzeń i pozyskiwanie środków angażuje się coraz więcej ludzi dobrej woli, wolontariuszy i partnerów. Przykładem lokalnej solidarności jest chociażby gest artysty, który podczas eventu charytatywnego w Polanicy Zdroju zaoferował przekazanie 20% dochodu ze sprzedaży swoich obrazów na rzecz podopiecznych organizacji.

Mimo że skala problemów systemowych jest ogromna, założycielka fundacji nie traci zapału. Wierzy, że budowanie koalicji z innymi stowarzyszeniami i fundacjami pozwoli w przyszłości donośniej zabiegać o zmiany prawne i docelowo zapewnić darmową rehabilitację każdemu potrzebującemu.

Artykuł w pigułce:

Powiązane artykuły

Życie po udarze jest… inne
Ale nie musi być gorsze.

17 02 2026

Życie po udarze: Wyzwania i zmiany, na jakie powinien przygotować się chory

09 04 2026

Życie po udarze, to… dalej życie

07 01 2022