Z żoną na dobre i na złe

{gspeech}Pan Józef przeszedł udar pięć lat temu. Dziś, mimo wielu problemów zdrowotnych cieszy się dobrym samopoczuciem i pogodą ducha. Dzięki własnej determinacji, ale przede wszystkim pomocy i umiejętnościom organizacyjnym swojej żony Jolanty.

Sieroniowie1small.jpgJózef Sieroń ma 69 lat i każdy kolejny dzień wita z optymizmem. Choć po przebytym pięć lat temu udarze jego ciało jest w połowie sparaliżowane, to stara się być w domu w pełni pomocny i samodzielny. Dobrym humorem cały czas próbuje zarazić opiekującą się nim żonę. – Mąż nauczył się funkcjonować i zaakceptował obecną sytuację. Ale bez zorganizowania mu bardzo wielu rzeczy, toby się nie udało. Pomagania i załatwiania różnych spraw. No i bycia, kiedy jest załamka. I przede wszystkim podkreślania, że nie jest ciężarem. Bo nie jest. Absolutnie – mówi Jolanta Sieroń.{/gspeech}

To tylko przejściowa niepełnosprytność!

Krzysztof Zakrzewski przeszedł udar w 2012 roku. Dziś – trzy lata później znów jeździ samochodem i pracuje. Brakuje mu tylko jego pasji - treningów Ju-Jitsu. Nie chce o sobie mówić „niepełnosprawny”. – Jestem tylko niepełnosprytny! – przekonuje.

miniatura2Najbardziej boli go to, że nie może już robić tego, co zawsze kochał: naprawiać samochodów i trenować
Ju-Jitsu w klubie „Pantera” w Brwinowie. Jego przypadek jest zresztą związany z klubem. Udaru doznał w czasie rozgrzewki. Poniedziałek 9 stycznia 2012, godzina 20:45. Ciało pana Krzysztofa złożyło się jak scyzoryk, nogi się ugięły i upadł na matę.
– Koledzy próbowali mi pomóc mówili do mnie, ja też myślałem, że im odpowiadam, potem okazało się, że mówiłem zupełnie niezrozumiale. Miałem szczęście, że to się stało w czasie treningu. Na ulicy ludzie mogliby mnie potraktować jak pijanego – opowiada.
Potem karetka, żona zabrała z klubu nie jego buty i kolega musiał w styczniu wracać z treningu na bosaka.
W tym najtrudniejszym życiowym momencie nie zawiedli go przyjaciele. Kiedy wrócił ze szpitala zorganizowali dla niego imprezę charytatywną. Dzięki kilku tysiącom złotych, które zebrali, pan Krzysztof mógł sobie pozwolić na spokojne dwa miesiące rehabilitacji.{/gspeech}

TWOJA HISTORIA

TwojaHistoria

{gspeech}

Zależy nam na Was i Waszych historiach

Zamieszczając treści w naszym portalu mamy nadzieje Wam pomóc. Na tyle na ile to możliwe, w tak specyficznej relacji. Stąd też nasze próby zbudowania najbardziej kompletnej bazy wiedzy, dostępnej w jednym miejscu i niezwykle przystępnej. Nie chcemy zadręczać Was dużą ilością mocno fachowej terminologii, czy suchych medycznych faktów. Bardziej niż na nich zależy nam na Was i waszych historiach. Stąd właśnie ten dział, w którym postaramy się w sposób rzetelny opowiedzieć historie zwykłych ludzi, którzy postawieni przez życie twarzą w twarz z chorobą, robią wszystko co w ich mocy by się nie poddać. Mamy wielką nadzieje, że opowiadając Wam te historie zasiejemy w Was ziarno otuchy, a bohaterowie naszych historii pokażą Wam, że wyjście z trudnej sytuacji możne znajdować się w naj mniej oczekiwanym miejscu. Zapraszamy do lektury i dzielenia się z nami Waszymi historiami!


P.S. Z góry zastrzegamy i przepraszamy, ponieważ nie wszystkie historie przez Was nadesłane będą mogły być opublikowane ze względu na specyfikę polskiego prawa (wydawniczego, prasowego i reklamowego), oraz ograniczoną przestrzeń serwera. Dołożymy jednak wszelkich starań, aby opublikować jak największą ich liczbę.

{/gspeech}

Musisz się zalogować aby móc skomentować ten artykuł

W celu poprawnego funkcjonowania witryny, używamy plików cookies. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą Polityką cookies.

Akceptuję cookies z tej strony