user_mobilelogo

Szczepan Kachcic w maju 2017 r. doznał rozległego udaru mózgu. Niestety w szpitalu, do którego trafił zbyt późno skierowano go do placówki specjalistycznej. Mimo, że lekarze nie dawali mu szans na powrót do sprawności Szczepan nie podaje się. Sam prowadzi zbiórkę pieniędzy na rehabilitację i ciężko pracuje, żeby znów stanąć na własnych nogach. W codziennych zmaganiach pomaga mu mama - Grażyna, którą wspiera przyjaciółka - Olga.

Na stronie siepomaga.pl/dlaszczepana, na której zbiera pieniądze na rehabilitację, tak opisuje swoją historię:

8 maja 2017 r. Szczepan poczuł się gorzej. Zaczął mieć trudności z mową, potem tracił władzę w nogach. Niestety w szpitalu, do którego trafił diagnoza była opieszała i zbyt późno skierowano go do placówki specjalistycznej. W końcu zapadł wyrok - udar niedokrwienny. Rodzice usłyszeli, że powinni pożegnać się z synem. Szczepan jednak nie zamierzał się poddać. Przeżył trzy najtrudniejsze doby, potem przeżył komplikacje po zapaleniu płuc. I tak trwa i walczy do dziś.


Kiedyś wchodził na deski dla rozrywki. Nie podejrzewał, że któregoś dnia jego życie stanie się ringiem, na którym codziennie będzie toczył walkę. Ale Szczepan to twardy zawodnik, nie opuści rękawic do samego końca.

Szczepan otwiera oczy. Przez chwilę dochodzi do siebie i odwraca głowę w stronę okna. To jeden z niewielu ruchów, które może wykonać. Widzi tam kawałek ogrodu i drzewa. Czasem gałęzie są łyse i smutne, a za oknem jeszcze szaro. Czasem pojawiają się na nich zalążki liści, a do okna dochodzą leniwe promienie słońca. Innym razem buchają zielenią, a słońce błyszczy na nich niczym brokat. Bywają też kolorowe, albo zasłonięte ścianą deszczu. Zdarza się, że przysiada na nich ptak. Ten widok to jedna z niewielu rzeczy, która w jego życiu się zmienia. Poza tym dni są do złudzenia podobne.

Pobudka i niecierpliwe oczekiwanie na mamę. Śpi ze Szczepanem w jednym pokoju, żeby zawsze móc zareagować na jego potrzeby. Czasami, kiedy musi za długo czekać, delikatnie ją pospiesza. Chce zacząć działać. Szkoda mu czasu na leżenie.

Najpierw dokładna toaleta. Mama go myje, goli, układa fryzurę. To dla Szczepana bardzo ważne. Jest sparaliżowany, owszem, ale nie chce patrzeć w lustrze na chorego. To on kontroluje sytuację.

87267148 1123859597950950 3752737660678963200 o

Czas na śniadanie. Mama odrywa kawałek chleba i wkłada do ust syna. Przesuwa go palcem między zębami, żeby mógł go przeżuć. Dla jego języka to za trudne. Tak kęs po kęsie, popijając wodę małymi łyczkami, wspólnie opróżniają talerz do czysta.

W końcu przychodzi najważniejszy moment dnia. Rozlega się pierwszy dzwonek do drzwi. To rehabilitant, który przez dwie godziny będzie gimnastykował bezwładne ciało, pobudzał je do pracy, przypominał, że jest młode i silne. Później czas na logopedę. Szczepan nie może mówić. Komunikuje się pisząc na komputerze przy pomocy oczu. Ale chętnie dośpiewuje refreny znanych szlagierów, szczególnie te z wokalizami, czym dostarcza obecnym mnóstwo radości.

Bo taki już jest. Lubi żartować, umie znaleźć dystans do swojej trudnej sytuacji.

Zapraszamy do obejrzenia krótkiego dokumentu o Szczepanie. 

glowna b2

glowna lewa v2

glowna prawa v2

W celu poprawnego funkcjonowania witryny, używamy plików cookies. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą Polityką cookies.

Akceptuję cookies z tej strony