Nagrała smartfonem własny udar

Zaznacz tekst aby odsłuchać
Powiększ tekst:

Zrzut ekranu 2018 08 13 o 20.11.25Kiedy Stacey Yepes, mieszkanka Toronto, po raz trzeci z rzędu (w ciągu trzech dni) zaczęła odczuwać dziwne objawy podczas jazdy samochodem, postanowiła sięgnąć po swojego smartfona i nagrać to, co się z nią dzieje. Nagranie, które jest dostępne w sieci, pomogło lekarzom prawidłowo zdiagnozować kanadyjkę, ale - co więcej - wiele osób  rozpoznało dzięki niemu objawy udaru niedokrwiennego u siebie i innych ludzi.

 

Stacey Yepes, 49-letnia wówczas sekretarka biura prawnego wykazała się dużym opanowaniem. Kiedy doszła nieco do siebie po przewróceniu się w czasie jazdy samochodem, sięgnęła po swojego smartfona i zaczęła nagrywać co się z nią dzieje. Był to już trzeci taki atak, w ciągu ostatnich trzech dni.

Dwa dni wcześniej lekarze z miejscowego szpitala w Toronto uznali, że objawy, z jakimi się zgłosiła - drętwienie twarzy i niewyraźna mowa są objawami stresu i przemęczenia. Stacey otrzymała informację, że testy udarowe są negatywne i zalecenie, by popracować nad techniką spokojnego oddychania, żeby opanować stres. Niestety diagnoza najwyraźniej była nietrafiona, bo w ciągu kolejnych dwóch dni Stacey doznała następnych dwóch mini-ataków - pierwszego tuż po opuszczeniu parkingu szpitala.

 

– Znów się to dzieje. Nie wiem dlaczego. Czuję Mrowienie po lewej stronie, Mam problem z tym, żeby podnieść lewą rękę i  dotknąć nią nosa – mówi Stacey do kamery, a w międzyczasie widać, jak lekko opada lewa część jej twarzy.

 

Następnego dnia pokazała wideo lekarzom z Toronto Western Hospital, którzy tym razem mogli bez wątpliwości zdiagnozować przyczynę jej przejściowych ataków udaru niedokrwiennego. Było nią nagromadzenie płytki nazębnej w tętnicach Stacey. Po przyjęciu leków na obniżenie poziomu cholesterolu i rozrzedzających krew, kolejne ataki nie pojawiły się.

 

Stacey podkreśla w wywiadzie dla  Canadian Broadcasting Corp, że czuła, iż ataki, jakich doznała nie są związane ze stresem. – Pomyślałam, że gdybym mogła pokazać co się ze mną dzieje, lekarze mogliby lepiej to zrozumieć – opowiada Stacey.

I tak się stało. Kiedy pokazała nagranie współpracownikom, natychmiast zasugerowali oni, żeby udała się do innego szpitala, niż tego, w którym była po raz pierwszy. 

Stacey miała dużo szczęścia, trzeba jednak pamiętać, to, co podkreślają eksperci udarowi: kiedy widzimy objawy udaru u siebie, czy też u kogoś innego - dzwońmy natychmiast po pogotowie. Czas dotarcia do szpitala i udzielenia pomocy jest czynnikiem, który decyduje o szansach na powrót do zdrowia, a często także o życiu chorego. 

Musisz się zalogować aby móc skomentować ten artykuł

W celu poprawnego funkcjonowania witryny, używamy plików cookies. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą Polityką cookies.

Akceptuję cookies z tej strony