user_mobilelogo

- Dzień dobry, Skarbie – powiedziałam, dotykając palcami maleńkiego, ciepłego, ciała synka, którego jeszcze chwilę wcześniej miałam w brzuchu. Był późny piątkowy wieczór, 22 września 2017 roku. Zawsze wyobrażałam sobie, że dzień porodu będzie tym, z którego wszystko zapamiętam – każdą minutę dnia, każdą rozmowę, pogodę, kolor liści…

Byłam przekonana, że te wszystkie zjawiska będą dla mnie istotne, że za kilka lat będę opowiadać synowi, że był to wyjątkowo słoneczny, albo deszczowy dzień; że czułam się wspaniale, albo byłam bardzo zmęczona – ale tak nie będzie – nie pamiętam tych detali. Nie mam pojęcia, czy jadłam tego dnia kolację, ani co jadłam na śniadanie. Jedyne, czego jestem pewna, to fakt, że bardzo chciałam już urodzić, wrócić do domu i rozkoszować się macierzyństwem. 

Czytaj cały artykuł

glowna b2

glowna lewa v2

glowna prawa v2

W celu poprawnego funkcjonowania witryny, używamy plików cookies. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą Polityką cookies.

Akceptuję cookies z tej strony