user_mobilelogo

Nie było jej łatwo wrócić do przeszłości. Czasem, kiedy pisała, nie widziała nic przez łzy, które wciąż napływały jej do oczu. Postanowiła jednak opowiedzieć swoją historię do końca. Rozmawiamy z Anną Naskręt, autorką książki „Uwięziony krzyk”.

Neuroaktywacja: Skąd się wziął pomysł na opisanie swojej historii w formie książki? 

Anna Naskręt: Pomysł ten pojawił się jeszcze, kiedy byłam sparaliżowana. Ktoś z rodziny powiedział, że kiedyś wszystko opiszę. Pojawiło się to w mojej głowie ponad dziesięć lat później, ale nie wiedziałam jak ten temat „ugryźć” i jak ująć to wszystko, bo przecież nie byłam pisarką. Wena spłynęła na mnie ponad rok temu, ot tak po prostu. Taki pstryczek- chcę, mogę, potrafię, działam. Na grupie zrzeszającej ludzi po udarach oraz opiekunów takich osób zamieściłam opowiadanie, które było to streszczeniem dnia, w którym zachorowałam. Bardzo wielu osobom spodobało się i swoimi motywującymi komentarzami popchnęli mnie dalej do pisania. Założyłam bloga, na którym opisałam sam początek swojej choroby. Mimo, że był opisany chaotycznie, nieskładnie i powstał pod wpływem emocji, wywołał wielkie poruszenie i przeczytało go 40 tys. osób, które swoimi komentarzami napędzały mnie do dalszej pracy. Wtedy zaczęła powstawać książka.

CZYTAJ CAŁY ARTYKUŁ

 

glowna b2

glowna lewa v2

glowna prawa v2

W celu poprawnego funkcjonowania witryny, używamy plików cookies. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą Polityką cookies.

Akceptuję cookies z tej strony